ROZMAWIAMY: FOREST SWORDS

ROZMAWIAMY: FOREST SWORDS

ROZMAWIAMY: FOREST SWORDS

Podczas pierwszego z beforów warszawskiego World Wide Warsaw mieliśmy okazję porozmawiać z Matthew Barnesem, lepiej znanym jako Forest Swords. Jak się okazało Mathew jest nie tylko wspaniałym muzykiem, ale też przemiłym człowiekiem, który opowiedział nam trochę o tym, jak odnalazł w sobie współczucie, co przełożyło się później na jego twórczość. O tym i o kilku innych rzeczach…



Zacznijmy od Twojego najnowszego albumu. Proces nagrywania tej płyty przejawia się nie tylko jak praca nad dźwiękiem, ale również jak coś w rodzaju pracy socjologicznej albo nawet terapii. Możesz powiedzieć o tym coś więcej? 

To jest pewnego rodzaju projekt badawczy. Podróżowałem tworząc nagrania. Wróciłem do wielu miejsc, które odwiedziłem podczas trasy, ale nie miałem czasu bliżej ich poznać. Pojechałem do takich miejsc jak Istambul, wszedłem na szczyty gór w Szkocji, które są przepiękne. Z „Engravings” spędziłem niemalże cały rok w jednym pokoju nagrywając w samotności i myślę, że to bardzo dobrze słychać. Płyta wydaje się być bardzo zamknięta i klaustrofobiczna. Tym razem chciałem zrobić coś co zabrzmi bardziej szeroko, może nawet trochę zmierzy się ze światem. Dużo podróżowałem, będąc szczęśliwym że mogę odwiedzać te wszystkie piękne miejsca. Chciałem oddać to w jakiś sposób na płycie, tworząc nagrania, które nie będą brzmieć na zgniecione i zamknięte.

Wywiad został przeprowadzony podczas cyklu beforów World Wide Warsaw. Więcej o festiwalu możesz dowiedzieć się tutaj.

co poza dźwiękim udało Ci się odkryć podczas tej podróży? O sobie, może o społeczeństwie?

Pracując nad płytą często odkrywasz wiele o sobie, o tym, jak pracujesz, ile masz cierpliwości, z czym się zmagasz, a także w czym nie jesteś dobry. To czego przede wszystkim dowiedziałem się tworząc tę płytę to fakt, że naprawdę lubię innych ludzi, a także wchodzić z nimi w interakcje.  Przyszło to do mnie w czasach, gdy świat i ludzie zamykają drzwi przed sobą nawzajem. Widać to w Polsce, w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, gdzie możemy dostrzec wiele przejawów nacjonalizmu, a także innych zachowań, które sprawiają, że ja osobiście czuję się trochę nieswojo. Świat to teraz zlepek indywidualności i nie podoba nam się idea obcowania z innymi ludźmi. Chcemy tylko się odciąć. Zdałem sobie sprawę, że najlepszym sposobem na poprawę swojego życia, na rozwój jako człowieka, a także jako artysty jest właśnie zrozumienie innych, a nie tylko siebie.

Dlatego zatytułowałeś swój album „Compassion”? Obudziłeś w sobie uczucie współczucia? 

Tak. Dla mnie ta płyta brzmi jakby była pełna współczucia. Brzmi też trochę jakby mogła być rozmową z kimś innym. W pewnym sensie odkryłem moc jaką dają inni ludzie, a to sprawiło, że mam wobec nich więcej współczucia. Stałem się bardziej empatyczny. Poza tym naprawdę lubię to słowo. Nawet jeśli rozmawiamy o nim jedynie w kontekście tytuły albumu to wciąż jest ważne, a myślę, że może jeszcze zyskać na znaczeniu w nadchodzących latach.

Kiedyś powiedziałeś, że występ jest jak rozmowa z publicznością. Czy to oznacza, że podczas koncertów improwizujesz, odpowiadając na reakcję publiczności?

Tak, zawsze coś zmieniamy. Czasami to muzyka, czasami też wizualizacje. Wszystko zależy od przestrzeni i ludzi w niej oraz od tego, jak reagują, niezależnie od tego, czy mi się to podoba, czy im się podoba. W naszych występach jest naprawdę sporo improwizacji. Czasami może to być tak proste, jak wyciągnięcie rytmu za kilka taktów i puszczenie tylko muzyki, ale to wciąż może wpłynąć na energię w sali, w której się znajdujemy. Czasami zmiany są naprawdę subtelnie, ale wciąż uważam to za fascynujące. To niesamowite próbować stale nad tym pracować i zmieniać. 

posiadając w utworach warstwę liryczną jest dużo łatwiej PRZEKAZAĆ to co się chce. Próbowałeś kiedykolwiek sprawdzić czy ludzie rozumieją co starasz się im przekazać?

Jest trudno, to prawda. Nie sądzę, żeby zrozumienie było możliwe w 100%, ponieważ wszyscy są całkowicie subiektywni. Każdy zapewne odbierze coś innego. Najlepsze, co mogę zrobić, to pokazać światu co robię i spróbować pozwolić ludziom rozwiązać to samodzielnie. Jest to dość abstrakcyjna rzecz i tu nie ma żadnego dobrze lub źle i nie ma też wyraźnego „tak” lub „nie”. Czasami jest to bardzo dziwne.

Jasne, ale jednak masz coś na myśli tworząc te utwory. Czy kiedykolwiek próbowałeś zapytać kogoś o ich uczucia po wysłuchaniu jakiejś konkretnej piosenki?

W sumie to nie. Zauważyłem jednak, że istnieją pewne punkty utworu, na które publiczność zawsze zareaguje i czasem jest to pewna melodia, czasem sposób w jaki dźwięk jest umieszczony w miksie. Najlepszym przykładem jest sytuacja kiedy jesteś w klubie techno i sposób w jaki dj podbija bas. Publiczność zawsze reaguje ten sam sposób. Możesz też bawić się melodiami i wokalami w dużo bardziej zabawny sposób, wtedy publiczność też reaguje całkiem inaczej. Nie zawsze tak jak się spodziewasz. To jeAst naprawdę abstrakcyjne, ale fajnie się z tym bawić.

ZA TO SPOSÓB NA PROMOCJĘ ALBUMU, KTÓRY WYBRAŁEŚ DAŁ CI WIĘCEJ PRZESTRZENI NA PRAWDZIWY DIALOG. Czy możesz powiedzieć coś WIĘCEJ o pomyśle na wykorzystanie What’s App do promocji? 

Otrzymałem wiele zaskakujących wiadomości. To jest całkiem inna sytuacja niż publikowanie czegoś na facebookowym wallu lub wysyłanie wiadomości na Twitterze, ponieważ to jest bezpośredni komunikat wysłany na Twój telefon, gdzie tylko dwie osoby mogą to zobaczyć odbiorca i nadawca. Otrzymałem wiele osobistych i intymnych wiadomości mówiących o tym, jak ludzie słuchają muzyki lub na temat sposobu, w jaki wpłynęła na nich lub na chwile w ich życiu, które były ważne. To była dla mnie niespodzianka. Nie spodziewałem się takich historii. Poza tym niektórzy wciąż utrzymują kontakt, od czasu do czasu wysyłają mi tekst „Hej, byłem na twoim występie ostatniej nocy” lub „Właśnie kupiłem najnowszą płytę”.

Spotkałeś kogoś osobiście?

Całkiem często się to zdarzało. Jesteśmy w trasie od 4 tygodni teraz i prawie po każdym występie ktoś podchodził mówiąc, ze wysłał mi wiadomość, a co więcej, że na nią odpowiedziałam. To był naprawdę zabawny eksperyment. To wskazuje dokładnie na to czego ludzie chcą w dzisiejszych czasach. Myślę, że większość staje się powoli zmęczona Twitterem i Facebookiem. Ludzie aktualnie chcą czegoś bardziej bezpośredniego, być z drugim człowiekiem jeden na jeden.

MOŻE TO WŁAŚNIE WYJAŚNIA POPULARNOŚĆ TAKICH NARZĘDZI JAKI INSTA STORIES. MOŻE NIE TAK BEZPOŚREDNIE, ALE NA PEWNO ZMNIEJSZAJĄ DYSTANS. 

Dokładnie. Bardzo szybki i bezpośredni. I myślę, że coraz więcej ludzi chce tego. Czuję się naprawdę szczęśliwy, że tyle osób napisało.

a propos Insta Stories, widziałam, że byłeś wczoraj w Vegan Ramen shop. uwielbiam to miejsce. 

O mój Boże! Tak! Jedzenie tam jest niesamowite. Nie jestem weganem, ale ten ramen sprawia, że chcę być. Właściwie to muszę przyznać, ze jest sporo naprawdę dobrych miejsc z jedzeniem.

robię się głodna, więc zmieńmy temat. Może teraz porozmawiajmy nieco o części wizualnej twojej muzyki. Powiedziałeś kiedyś, że Twój poprzedni album był złoty. a ten?

Ten jest pomarańczowy i niebieski.

I naprawdę możesz to zobaczyć?

Dotyczy to głównie dźwięków. Wiele piosenek na „Engravings” ma w sobie swojego rodzaju błyszczące dźwięki. „Compassion” posiada dużo więcej o kompozycji o grubszych dźwiękach. Kiedy piszę płytę, mam wiele wizualnych dodatków, które wieszam na ścianie. Coś w rodzaju notatnika. Obrazy, które lubię, wycinki z czasopism, które wpadły mi w oko. Dopiero pod koniec procesu patrzę na te wszystkie zebrane rzeczy i myślę, co jest motywem, który przebiega przez nie. Tym razem było dużo pomarańczowego, niebieskiego, może też szarości i srebra.

Nie masz poczucia, że każdy z Twoich utworów powinien mieć video?

Raczej nie. Myślę, że czasami warto zostawić dźwięk sam sobie. Czasami myślę, że piosenki nie potrzebują obrazu jako elementu uzupełniającego i mogą istnieć oddzielnie. Czasami też obraz może działać jako dopowiedzenie lub nawet zadawać pytania albo sprawiać, że ludzie pomyślą o tym utworze w całkiem inny sposób. 

Dlaczego masz tak dużo tańca w swoich klipach?

Zawsze byłem bardzo zainteresowany ludzkim ciałem i postrzegam je w ten sam sposób co krajobraz. Tam gdzie dorastałem jest bardzo dużo kamieni. Ramiona, plecy czy żebra, które tak często pojawiają się w klipach, w moich oczach jawią się jako krajobraz, po prostu miła sceneria. Ma to w ogóle sens?

Tak, chyba ma. Studiowałam kulturę wizualną i to co próbowałam uchwycić to właśnie ten dialog pomiędzy muzyką, a obrazem. Pewnie też dlatego Twoje klipy są dla mnie tak interesujące. 

To możesz zrozumieć, że wizualność jest tak samo istotna dla mnie jak sama muzyka. Są dla mnie równoznaczne, ponieważ jedno tak naprawdę nie jest w stanie działać bez drugiego…czasami. Jestem dumny z tego albumu, ale nie tylko ze względu na muzykę. Jestem dumny również z tego jak jest zapakowany, jak wygląda okładka, jakie zostały stworzone klipu, a także z tego, jak to wszystko razem wygląda. Są jak rozmowa sama w sobie.

Prawdopodbnie NA PŁYCIE sam nie jesteś w stanie rozpoznać, które dźwięki są tak naprawdę stworzone przez ciebie, a co jest wynikiem field recordingu, ale może masz jeden specyficzny dźwięk, który dokładnie pamiętasz jak zdobyłeś?

Jest jeden, który rozpoczyna utwór Sjurvival. Dokładnie na samym początku jest zapętlony ten dźwięk, który zdobyłam z muzeum kolejnictwa. To był wentyl pociągu, taki jak bywał w starcyh pociągach, to szło trochę tak kuci-k kuci-k kuci-k.Nagrałem to na mój telefon. Ten fragment pasuje idealnie do tego utworu jako jego rozpoczęcie. To jedna rzecz, która naprawdę wyróżnia się na tej płycie.

Karolina Coehlo…

Czy to był faktycznie Twój cel, żeby do tego doprowadzić? Żeby sprawić, że te różnice będą się zacierać? Może to trochę za daleko idące wnioski, ale dla mnie ta płyta może być nawet trochę metaforą dzisiejszego świata – z całymi social mediami dookoła, gdzie nigdy nie jesteśmy pewni co jest prawdziwe, a co nie.

To bardzo interesujące, że tak myślisz. Nie było to zamierzone, jak wiele rzeczy na tej płycie. Miksowałem prawdziwe instrumenty z samplami i zdobytymi dźwiękami, i chyba naprawdę nie można powiedzieć czasami co jest czym. Ludzie myślą, że do niektórych kawałków zatrudniłem orkiestrę, ale tak nie było. To są spreparowane dźwięki. Nie sądzę, żeby to była świadoma decyzja, żeby kogoś celowo zmylić. To ciekawe. Muszę przyznać, że teraz podoba mi się fakt, że tak się stało i ludzie się nad tym zastanawiają i o tym mówią.  

chciałbyś nagrać album z prawdziwą orkiestrą?

Z wielką chęcią, ale to bardzo drogie niestety. Jeśli kiedykolwiek dostanę taką możliwość, to na pewno będę bardzo wdzięczny i z niej skorzystam. To byłoby coś niesamowitego!

czy to prawda, że nie chcesz już działać pojedynkę?  Myślałeś o kimś szczególnym z kim chciałbyś współpracować?

Niekoniecznie. Po postu czuję, że ludzie osiągają ten moment w swoim życiu, w którym orientują się, że nie mogą być dobrzy we wszystkim. Osobiście jestem trochę control freakiem, ale wiem na przykład, że nie mogę być dobry w tworzeniu klipów. Jest też kilka muzycznych aspektów, w których sobie nie radzę i mógłbym wykorzystać do tego innych ludzi. Współpraca, a także przyjmowanie pomysłów innych osób mogą być bardzo użyteczne, pomagając jednocześnie pokazać inne kierunki, których wcześniej mogłem nawet nie oczekiwać albo drogi, o których nigdy nie pomyślałem. Obie wcześniejsze płyty są w prawie w całości zrobione przeze mnie, dlatego w przyszłości byłoby dobrze sprobować wspołpracować z innymi i zobaczyć co się wydarzy. Chyba dotarłem do miejsca, w którym chcę poczuć trochę energii innych ludzi.

dlaczego tak często zmieniasz wytwórnie?

To jest bardzo dobre pytanie. Zazwyczaj wybieram wytwórnie na podstawie już stworzonego albumu, decydując się na tą do której najbardziej pasuje. Nigdy nie podpisuje kontraktu na 3 czy 4 albumy jak niektórzy artyści mają w zwyczaju. Zgadzam się tylko na jeden, w zasadzie zazwyczaj już po jego skończeniu. Realizuję płyty sam, a następnie rozmawiam z wytwórniami na temat gotowego materiału. Wszystko zależy od tego jacy inni artyści do niej przynależą, a także jakie stawiają mi warunki. Lubię zmieniać miejsca, nie chciałbym zostać w jednym.

A TWOJE studiO kreatywnE – Dance Truth? Dlaczego nie tam?

Możliwe, że w przyszłości. Czuję, że to jest dobre miejsce na bardziej eksperymentalne projekty. Na rzeczy, które wymagają mniej promocji czy dystrybucji. Większe wytwórnie jak np. Ninja Tune mają rozbudowaną strukturę i możliwości na dotarcie do takich miejsc jak Polska czy gdziekolwiek indziej. Sam nie mam tych kontaktów. Obecna trasa nie byłyby możliwa na własną rękę, ale myślę, że Dance Truth może być dobrą opcją dla mniejszych projektów, które wykonuję.

Jak myślisz co oznacza słowo NACHSPIEL?

Czy to znaczy NO PLAY?

Podziel się!
Leave a Comment

Leave A Comment Your email address will not be published